poniedziałek, 9 października 2017

Suchy szampon i sucha pianka do mycia ciała

 Przeglądając folder ze zdjęciami, natrafiłam na kilka, które miały zostać opublikowane dawno temu. Ciągle powstrzymywałam się przed napisaniem kilku słów na temat tych produktów, ale chyba nadszedł czas, żeby trochę wylać żale na kosmetyki, które dostałam na jednym ze spotkań.
   Mowa o suchym szamponie i suchej piance do mycia ciała.
Zacznę może od szamponu, bo jest to kosmetyk, którego używam od czasu do czasu, więc wiem, czego oczekiwać.


Girlz Only Dawn Til Dusk

Suchy szampon o delikatnym, cytrusowym zapachu
 cena: ok 14zł/150ml

Oprócz ładnego zapachu i ciekawego metalicznego opakowania, nie dostrzegłam w nim żadnych pozytywnych cech.  Producent zapewnia, że szampon jest równowagą między efektem i ceną. Cóż, kłóciłabym się. Zadaniem tego typu produktów jest według mnie odświeżenie włosów, nadanie im objętości i ogólna poprawa wyglądu. Wiadomo, że nie będzie to efekt wow, bo chyba nikt na to nie liczy. Są jednak sytuacje awaryjne, w których przydaje się pomoc takiego szamponu. Podkreślam(i chyba nadal będę), że suchy szampon nie jest zamiennikiem zwykłego szamponu i nie polecam go do codziennej pielęgnacji. Sama korzystam z niego raz na jakiś czas i śmiało mogę powiedzieć, że jedno opakowanie wystarcza mi na 3-4 miesiące albo i dłużej.
   Wracając do tego szamponu- rozpyla się w olbrzymiej ilości. Miałam wrażenie, jakbym używała farby w spray’u i niestety taki efekt uzyskuje się na włosach-białe lub siwe pasma, które nie chcą się wchłonąć we włosy. Przy czesaniu dosłownie osypuje się na ubranie. Jakby tego było mało według mnie nie działa- ani nie odświeża, ani nie poprawia objętości. Jedyne, co daje to zapach. Jedna, wielka, totalna porażka.

Nie lepiej ma się sytuacja z suchą pianka do mycia ciała. Tak, dobrze czytacie- do mycia ciała, nie rąk, nie twarzy, a całego ciała. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie mycia bez użycia wody, ale o tym zaraz.
 Pump it up!Sucha pianka do mycia ciała o zapachu maliny
 cena: ok 20zł/150ml
  Producent wspomina o użyciu po sporcie, w trakcie podróży, kempingu czy do codziennej dezynfekcji rąk. A teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy po treningu i mamy ‘wykapać się’ takim cudem, które ma zabić bakterii wywołujące brzydki zapach. Serio?! O ile w celu odświeżenia rąk byłabym na tak, o tyle w kwestii pielęgnacji ciała już zdecydowanie jestem przeciwna, bo niby jak? 
 Po wstrząśnięciu płynu możemy wydobyć prawdziwą pianę, która dodatkowo pachnie obłędnie. Miałam już styczność z piankami do rąk, które zmywało się wodą. Tutaj woda nie jest(według producenta) potrzebna. Niestety bez niej ręce lepią się, co powoduje dyskomfort. Nie wiem, w jakim stopniu bakterie rzeczywiście zostają zabite i czy w ten sposób dezynfekujemy, czy chociażby myjemy ręce. Moja pianka stoi w łazience od dłuższego czasu i rzadko jej używam. Po pierwsze z tego względu, że i tak muszę ją spłukiwać, więc szybciej jest wziąć do ręki mydło. Po drugie nie wiem, na ile skuteczne oczyszcza, więc? –jak wyżej, wybieram mydło.
Nieczęsto pisze tutaj o produktach, które zupełnie się u mnie nie sprawdziły, ale myślę, że takie wpisy też są potrzebne. Napiszcie, czy znacie te kosmetyki i czy tylko we mnie wzbudziły tak negatywne emocje.

4 komentarze:

  1. Nie znam tych produktów... Czasem sięgam po suchy szampon, ale marki Batiste ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za suchymi szamponami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, będę się trzymać od niej z daleka. Myślałam, że ta pianka może być fajnym ratunkiem w kryzysowych sytuacjach, ale jednak nie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)