piątek, 2 czerwca 2017

Mollon PRO- Regenerujący olejek różany

Są takie sytuacje, które wymagają od nas poświęceń. Tak było w przypadku moich paznokci. Zapuściłam śliczne, mocne pazurki. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam swoje tak naturalnie długie. Niestety zajęcia praktyczne wymagały obcięcia ich niemal na zero i nałożenia tipsów. Tak, bolało mnie to, bo po swojej studniówce(ohooh ile to lat...) obiecałam sobie, że to były moje ostatnie tipsy. No cóż, poświęciłam się i po raz trzeci zmasakrowałam paznokcie tipsami. 
Nie pytajcie, jak wyglądało ich zdejmowania- łącznie 3h, płakałam nad nimi, ból był niesamowity, a to cholerstwo się trzymało. Nie pomagał aceton, pilnik, nic. Doprowadziłam je do opłakanego stanu.
Na szczęście pod ręką miałam kilka różnych olejków m.in. ten, który dostałam w boxie Only You.

Mollon PRO
Regenerujący olejek różany
 cena/pojemność: 18zł/15ml


   Markę kojarzyłam i miałam pozytywnie wrażenie o niej, więc postanowiłam od razu działać. Użyłam olejku raz. Potem dopiero po tygodniu sobie przypomniałam, że wypadałoby go używać regularnie,
Jak widzicie jest to całkiem spora buteleczka z pędzelkiem i czymś, co dla mnie jest chwytem marketingowym i wabikiem na klientki, czyli zanurzonymi płatkami kwiatów. 
   Olejek zaskoczył mnie(pozytywnie) już przy pierwszym użyciu. Właściwie jego formuła. Do tej pory miałam same wodniste płyny, z którymi musiałam mocno uważać. Tutaj mamy gęsty płyn, prawie żel. Aplikując go na paznokieć, skupiałam się głównie na płytce. Malowałam całą płytkę tak, jakbym używała odżywki, a następnie wcierałam również w skórki.

Dzięki temu, że jest gęsty, nie martwiłam się, że coś spłynie i zatłuści ubranie, czy pościel(często używałam na noc). Zapach jest mega. Nie wyczuwam tu różańcowego aromatu, ale połączenie dzikiej róży i moreli, genialny. Chyba właśnie to skłoniło mnie do używania go jeszcze częściej, ostatnio kilka razy dziennie.
Jakie efekty zauważyłam? Jeśli chodzi o skórki to typowe dla olejków- miękkie, gładkie, bez zadziorów. Paznokcie też zyskały na tym, bo w środkowej części widzę znaczną poprawę, są twardsze i błyszczące, a przepiłowana płytka regeneruje się szybciej i już tak nie boli. Gorzej jest przy wolnym brzegu, bo tu była totalna destrukcja paznokcia. Muszę jednak przyznać, że już nie wyginają się na wszystkie strony i nie są, jak papierki. Biorąc pod uwagę to, że nic więcej z nimi nie robiłam, muszę stwierdzić, że to zasługa olejku:)

Jeśli szukacie czegoś na wzmocnienie paznokci, co ładnie pachnie, dodatkowo nawilża skórki i nie jest bardzo płynne to polecam :)

4 komentarze:

  1. Trzeba przyznać, że olejek w sam sobie wygląda uroczo.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja często zapominam o używaniu olejków ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)