środa, 17 maja 2017

Jak zdać sesję?

     Sesja zbliża się nieubłagalnie a wraz z nią coraz więcej wyszukiwani w google „Jak zaliczyć sesję/ Jak szybko się uczyć/ Co robić, żeby zdać”. Pomyślałam, że napiszę od siebie kilka słów, które być może Wam pomogą, chociaż Ameryki nie odkryłam.
Do tej pory (odpukać) udało mi się zaliczyć wszystko w pierwszym terminie, czy to kolokwia, czy to egzaminy. Tak i tutaj każdy sobie myśli ‘kujon’. Okey, tylko w czasie, kiedy niektórzy podchodzą do egzaminu po raz N-ty, ja już dawno zapomniałam, co to stres i leżę sobie spokojnie, odpoczywając.


  • Nauka-Nie istnieje metoda, żeby zdać sesję ot tak- bez nauki, bez przygotowania. Chyba, że mówi tutaj o egzaminie robionym dla picu. Ja mam na myśli egzamin, do którego nie podejdziesz bez przygotowania, więc jeśli szukasz magicznej pigułki to przykro mi, takiej nie mam J
  • Zapisuj terminy- masz już termin egzaminu, wiesz, jaki materiał obejmuje, więc zapisz to w kalendarzu, powieś kartkę nad łóżkiem, zrób cokolwiek, żeby nie zapomnieć i nie myśl, że masz dużo czasu, bo to za miesiąc/dwa, zobaczysz, że ten czas zleci.
  •   Rozplanuj naukę- Nie ma nic gorszego niż brak zorganizowania. Im więcej nauki, tym mniej przemyślany plan, a przez to zamieszanie stwierdzasz, że i tak nie dasz rady ogarnąć. Dasz. Tylko na spokojnie. Pomyśl, ile masz czasu, ile zajmie Ci nauka z tego, czy innego przedmiotu i co w międzyczasie musisz zrobić. Chyba lepiej usiąść codziennie godzinę, czy dwie niż 2 dni przed egzaminem zarywać noce, wypijać litry kawy, wkładać zapałki w powieki ? Moja rada- jak masz tak robić to lepiej odpuść. W ten sposób połowa wiedzy Ci ucieka, chodzisz zły, wkurzony, a na egzamin niewyspany i myślisz tylko, żeby to się skończyło.
  •  Określ stopień trudności- dobrze wiesz, że ten przedmiot jest ‘najgorszy’ i nie nauczysz się w jeden dzień, a dajmy na to na dwa kolejne potrzebujesz dosłownie powtórzyć materiał. Zacznij od tego gorszego. Nie od razu wszystko, ale stopniowo, dzisiaj 2-3 strony, jutro kolejne, a w między czasie przedmiot X, a następnego dnia Y.
  •   Ucz się na zmianę- Nauka przez kilka godzin jednego przedmiotu jest nużąca, zasypiasz i masz już odruch wymiotny na widok notatek. Ucz się na zmianę 2-3 przedmiotów- patrz wyżej-daj swojemu mózgowi odpocząć od trudnych treści i dla odmiany poucz się czegoś, na co potrzebujesz dosłownie chwili. Zobaczysz, że dużo łatwiej będzie Ci zapamiętać.
  •  Rób przerwy- Nic nie da siedzenie całymi dniami w notatkach. Nabawisz się bólu głowy i zmęczenia. Rób przerwy. Zaplanuj, że do godz.13 nauczysz się 3 tematów, zrobisz przerwę i zaczniesz od nowa albo z zupełnie innym przedmiotem. Wyjdź na spacer, posprzątaj, zrób obiad, pooglądaj coś.
  •  Rób częste powtórki- Załóżmy, że nauczyłeś się 2-3 tematów i chcesz iść dalej. Stop. Wróć do początku, powtórz wszystko jeszcze raz i upewnij się, że rzeczywiście umiesz. Zwykle mózg nie zapamiętuje wszystkiego, a powtarzanie jest na to sposobem. Umiesz kolejne 3 tematy? Powtórz wszystko od samego początku i tak do końca. Po co tracić czas? A no właśnie po to, żebyś umiał.
  •    Powtórz banały- wydaje ci się, że coś jest banalnie proste i nie musisz się tego uczyć? Ok, ale przeczytaj to przynajmniej raz. Zwykle, kiedy wydaje mi się, że coś już umiem nagle w notatkach pojawia się coś, czego ‘przecież tam nie było’, a to tylko mózg zrobił psikusa i nie zarejestrował informacji.
  • Dzień przed egzaminem- nie wkuwaj, to już nic nie da. Po co Ci ten stres? Z doświadczenia wiem, że zwykle myślisz o tym i myjąc zęby lecisz po zeszyt, bo wyleciało Ci z głowy i musisz na CITO sprawdzić. Usiądź, przeczytaj, ale pod żadnym pozorem nie próbuj przyswajać ogromu wiedzy, bo tylko sobie namieszasz.


I najważniejsze- myśl o tym! Świadomość trudnych egzaminów jest przerażająca, ale odpowiednie przygotowanie to podstawa, na bieżąco rób notatki, koloruj, rysuj schematy, żeby przed sesją nie tracić czasu na pożyczanie materiałów, kolorowanie, szukanie. Każda minuta się liczy.

Nie wierzysz? To popatrz na mnie. Cudem zdałam? Miałam farta czy po prostu siadłam na tyłku i się uczyłam? Dla przykładu do egzaminu z chemii kosmetycznej uczyłam się 2 miesiące wcześniej, zaraz po otrzymaniu zestawu pytań, najpierw opracowanie ich, a zaraz potem rozpiska na poszczególne dni. Potem ziołolecznictwo ok 1.5 miesiąca wcześniej, farmakologia zajęła mi już tylko miesiąc, a teraz przygotowuję się do receptury kosmetycznej od dwóch tygodni i mam na to jeszcze 2 dni. I wiecie co? Już prawie umiem.

Wiem, że łatwo mi pisać i mówić, zazdroszczę tym, którzy nawet jeszcze nie wiedzą, z czego piszą, ale zdecydowanie wolę poświęcić kilka godzin dziennie teraz niż później się stresować, że nie zdążę.

Tak, jak pisałam, Ameryki nie odkryłam, wszystko to wiedzieliście, jednak czasami potrzeba pewnie sprawy poukładać i zebrać.


Dla zainteresowanych przygotuję również listę rzeczy, które robi student w czasie sesji ;)

2 komentarze:

  1. Oj tak, warto na spokojnie zacząć wcześniej niż na ostatnią chwilę usiąść byle jak i myśleć "może zdam, może ściągnę".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pamiętam ze zawsze wszystko robiłam na ostatnią chwilę ;) Zarówno pracę inżynierką jak i magisterską pisałam tak już na szybko w miarę bo się zostawiło na ostatni moment :P Ale zaleta tego jest taka że ma się wtedy taką motywację i powera ze huhu :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)