środa, 8 marca 2017

5 zmian w życiu, zrób to dla siebie

Kilkakrotnie chciałam napisać parę słów od siebie, bez opisów, bez recenzji, wyłącznie prywatnie. Myślę, że dzisiaj jest TEN dzień :)



Często zastanawiam się, ile robię dla siebie tak w 100% . Szczerze? Nie wiem, niewiele. Chociaż ciągle słyszę jaka to jestem okropna, jak nie mam czasu na pewne sprawy itd. No cóż, tak czasami bywa.
Żyjemy w takim świecie, że im bardziej staramy się oszczędzać czas, tym więcej nam go ucieka. Ciągle gdzieś biegamy, załatwiamy, stresujemy się. A gdyby tak coś zmienić? Zacząć, od prostych czynności, wprowadzić pewien harmonogram, usystematyzować niektóre sprawy.
   W tym roku postanowiłam, że zadbam o siebie i nie mam tu na myśli tylko wizerunku, ale przede wszystkim poczucia własnej wartości, nabranie dystansu do siebie i docenianie tych drobnych spraw.

Zmieniłam się, wiem o tym. Jestem teraz 'gorsza', bo zaczęłam myśleć o sobie, o tym, czego ja chcę i zaczęłam stawiać na swoim. Nie odpuszczam już tak łatwo, jeśli czegoś bardzo chcę, dążę do tego, aby to osiągnąć. Jestem i zawsze byłam uparta.



No dobrze, ale może konkrety.

1. Ogarnięcie czasowe. To mój słaby punkt, ile razy coś planuję, kalkuluję, tyle razy przegrywam z czasem. Zaczęłam więc, zapisywać sporo w kalendarzu- najważniejsze wydarzenia, kolokwia, spotkania, mini plan dnia. To bardzo pomaga.

2. Kilka chwil dla siebie. Każda z nas tego potrzebuje- zabieg na twarz dłuższa kąpiel, wieczór z książką albo filmem. To uspokaja, wycisza i pozwala chwilę pomyśleć.

3. Odłóż telefon na moment. Jestem uzależniona, ale nie ja jedna. Zerkam co chwilę, włączam facebooka, instagram i tak leci pół dnia, nawet nie wiem, kiedy. Ostatnio po powrocie do domu wyłączam dźwięki, odwracam telefon wyświetlaczem do góry i patrzę na niego coraz rzadziej. Przecież nie mam obowiązku odpisywać w ciągu 30 sekund, świat się nie zawali, jak nie odbiorę jednego telefonu- jeśli to ważne ktoś zadzwoni ponownie lub sama oddzwonię. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy spodziewam się telefonu/wiadomości, która jest istotna. Zaczynam słyszeć 'czemu nie odpisujesz?! czemu nie dobierasz?!'- bo nie. Bo akurat mam coś innego do roboty. Stało się coś? Tak, wiem, wiele osób tego totalnie, bo jak tak można. A ja wam powiem-spróbujcie!- 15 minut/pół godziny/godzina, macie coś do stracenia? Chyba nie.

4. Moje wybory, moja sprawa. Dzisiaj mija 2 tygodnie, odkąd moja noga po raz pierwszy przestąpiła próg siłowni. Do tej pory uważałam, że to nie dla mnie. Do tego wiele osób mnie mocno krytykowało, odradzało, a rodzina demoblizowała totalnie i wręcz zniechęcała. Od kilku lat marzyło mi się zrobić coś dla siebie, tylko i wyłącznie, mieć coś, co sprawia radość i dodaje energii. W zeszłym roku nie wyszło, w tym zgodziłam się od razu. Z tego miejsca muszę bardzo podziękować Magdzie, bo to dzięki niej zaczęłam i to ona przeżywa ze mną katusze, i gryzie podłogę na treningach. Wystarczyło jedno pytanie i już, zgodziłam się, a teraz wkręciłam się tak, że dosłownie odliczam godziny do kolejnego treningu. Jak się z tym czuję? Genialnie! Bo zrobiłam coś na przekór innym,bo pokażę im wszystkim, że mogą mnie *** Nie potrzebuję setki osób, które będą mnie motywować. Faktem jest, że sporo osób mnie krytykuje, wręcz wkurzająco zmusza do zaprzestania, bo przesadzam, bo szkoda czasu, bo po co ci to, bla bla bla. Babciu, ciociu, mamo dziękuję za takie wsparcie. (sarkazm) 

5.  Wstań rano bez narzekania. Tak wiem, jest ciężko, kiedy po nieprzespanej nocy chcesz krzyknąć *** budzik. Też tak miałam. Każdy budzik był torturą, nie no dalej jest. Tylko teraz zamiast na niego przeklinać(bo co to da), po prostu go wyłączam i wstaję. Nie ma leniuchowania 'jeszcze 2 minutki' Zwykle zdążyłam zasnąć i było za późno na śniadanie, pakowanie, a potem bieg na autobus. Wyłączam budzik i od razu wstaję. Dzięki temu na wszystko mam czas.
Zdarzają się też dni, kiedy budzik nastawiam na 4.15, bo w planie mam kilka spraw, które powinnam zrobić wczoraj. Z tym nadal mam problem bo zwykle przestawiam budzik jeszcze 3-4 razy i wstaję, o tej porze, co zwykle. Są to jednak wyjątki, kiedy wiem, że akurat te sprawy nie są na CITO i świat się nie zawali, jeśli zdrzemnę się jeszcze godzinkę, czy półtorej.

Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca i chociaż parę zdań zapamiętacie. Najważniejsze to coś zmienić, pomalutku, małymi krokami iść do celu :)

9 komentarzy:

  1. U mnie takie zmiany zachodzą w tym roku głównie w sferze blogowej. Chyba kiedyś trochę po macoszemy podchodziłam do swojego pisania. Teraz odkryłam, że nie samymi kosmetykami żyje człowiek i chociaż nadal kręcą mnie te rzeczy potrzebuję zmian. Jeszcze dwa lata temu szalałabym z radości uczestnicząc w blogerskim spotkaniu, ale teraz to stanowczo "za mało". Chciałabym przejść na wyższy level. I nie chodzi mi tu o popularność, ale zadowolenie z tego co się robi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko czasami zmienić swoje nawyki.
    Z telefonem tak samo - u mnie jest to raczej spowodowane nudą :) Sięgam po niego gdy się nudzę lub gdy chcę się skontaktować z jedną osobą. :)
    Pamiętam jak kiedyś na rekolekcjach ksiądz zaproponował nam abyśmy na kolejny dzień przyszli bez telefonów - tak dla sprawdzenia samych siebie i...niestety dużo osób poległo, w tym ja. Nie dlatego, że to dla mnie tak istotne, tylko też zapomniałam, że o to prosił ksiądz, ale nie zmienia to faktu, że uzależnienie wygrało. Choć myślę, że nie jestem typową osoba, która nie wytrzyma bez komórki. Dałabym radę. :)

    OdpowiedzUsuń

  3. Wszystkiego, co najlepsze z okazji Twojego Święta Kochana :*
    Greg

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie największy problem jest z czasem ! Planistką jestem genialną ! Ale czasami lenistwo wygrywa ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój notatnik jest podstawa organizacji mojego czasu. W nim wszystko notuje i udaje mi sie dotrzymywać założeń i postanowień noworocznych w tym chodzenia na fitnes i siłownię oraz ... Kupno mieszkania :) z czasem tylko dla siebie jest problem bo lubię byc aktywna i go nie miec.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zdecydowanie muszę nastawiać kilka lub czasem kilkanaście budzików co dwie minuty, bo ciężko mnie dobudzić nawet jak bardzo chcę wstać :P

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też największy problem jest z czasem, nawet nie umiem się zorganizować żeby go zorganizować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze napisane :) Ja borykam się z wieloma problemami, ciągle brakuje mi czasu i ciągle jestem niezadowolona :(

    OdpowiedzUsuń
  9. mam tak smao z budzikiem, staram się wstawać od razu, ale ta minutka jest taka kusząca <3333
    ale zgadzam się z całym wpiem ;) też ostatnio myślę więcej o sobie i wali mnie to jak ktoś myśli że egoistka ze mnie ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)