poniedziałek, 21 listopada 2016

Szkolenie Indigo- Perfekcyjny manicure hybrydowy

Cześć:) Dzisiaj przygotowałam dla Was relację z sobotniego szkolenia, w którym uczestniczyłam.
Zacznę może od tego, że pazurki robię już chyba 3 rok i co mnie bardzo denerwowało, progresu wielkiego nie ma(albo nie było). Owszem, staram się, uczę, kombinuję, ale tak naprawdę NIKT nie pokazał mi, jak to zrobić prawidłowo. Kilka osób pokazało, zrobiło i trzeba było robić. Brakowało mi tej kropki nad 'i', kogoś, kto popatrzyłby na moje wykonanie i powiedział, że to jest źle, tamto popraw, zrób to w inny sposób. Wiem, że sporo osób ma wprawną rękę, uczy się z YT i dla nich to pikuś. Okey, sama nie robię(już) najgorzej, ale problem dalej był.

Długo zastanawiałam się nad szkoleniem z podstaw, bo tego mi było trzeba. Nawet kilka razy byłam zapisana, ale zawsze coś wypadło, a to wyjazd, a to dużo na głowie, a to tyle kosztuje. Wymówek milion. Śledząc facebooka Indigo trafiłam na wydarzenie, które mnie zainteresowało, termin ten mi odpowiadał, cena już niekoniecznie, bo dużo wyższa niż te, na które patrzyłam. Chodziłam tam i z powrotem po domu, pytałam mamę, chłopaka, sama siebie, czy potrzebuję, czy warto, czy nie szkoda mi tych ciężko zarobionych pieniędzy? Tak wiem, w kółko o kasie, ale nie będę ukrywać, że dla studenta jest to wydatek niemały, bo połowa mojej miesięcznej(wakacyjnej) wypłaty. Miałam dzwonić, ale zwlekałam, stwierdziłam, że pójdę zapisać się osobiście, jeśli będzie jeszcze miejsce to znak, że mam tam być i koniec! Akurat wracałam z domu, więc wstąpiłam i taaak- jest miejsce.




Od tygodnia przeżywałam, bo niestety musiałam jechać sama i trochę się stresowałam. Generalnie nie mam problemu z nowymi ludźmi, bardzo lubię ich poznawać i nie sprawia mi to żadnego problemu, bo szybko łapię z nimi kontakt. Stres był, bo nie wiedziałam na jakim poziomie wiedzy i umiejętności są dziewczyny, a nie ukrywajmy bycie najsłabszym w grupie nie jest przyjemne. Nie będę opisywać całej drogi przed i po, bo rozpisałam się już wystarczająco.

Przyszłam na szkolenie ok godz. 9.40, myśląc, że będę jedną z pierwszych, ale o dziwo byli już prawie wszyscy. Zajęłam swoje miejsce, rozłożyłam wszystko i czekałam. W tym czasie kilka szybkich rozmów, wymiana doświadczeń i zaczynamy.

Warsztaty prowadziła przesympatyczna Marcelina Dudek, które jest wielokrotną mistrzynią w manicure. Uśmiechnięta od ucha do ucha powitała nas i zapewniła, że postara się nie krzyczeć. Najpierw mówiłyśmy o tym, z czym mamy problem, czego chcemy się nauczyć. Super sprawa, bo stawiamy sprawę jasno- to i to jest nam potrzebne. Okazało się, że wiele z nas(bo wszystkie z hybrydą mamy do czynienia) ma problem ze skórkami.

Marcelina opowiedziała nam trochę o teorii, o tym czego się dowiemy i rozdała produkty. Zaczęłyśmy od prawidłowego położenia hybrydy- niby banał prawda? Dowiedziałam się wielu przydatnych rzeczy, kilka trików i zwróciłam uwagę na błędy, które popełniam. Instruktorka pokazywała wszystko na modelce i szczegółowo omawiała czynności, a ja starałam się, co nieco zapamiętać i zapisać. Przyszedł czas na wykonanie, niby każda robi na co dzień, niby wie, a dopracowanie jednego paznokcia zajęło nam tyle czasu.

Była też przerwa na smaczny obiadek- sami zobaczcie:) W międzyczasie oczywiście, kawa, herbata, i słodkości(od których stroniłam - taka dumna z siebie).

Po posiłku czas na wyższy poziom, czyli przedłużanie. Sama ćwiczę, niby coś wiem, ale jak się okazało sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Do tej pory kombinowałam sama, trochę wynosząc z praktyk, ale hello! To, co ja robiłam to jakaś masakra. Prawidłowa budowa jest mega trudna, a przede mną długa droga, ale wiem, że się da. Tak, jak poprzednio- prezentacja+omówienie+schematy na tablicy i do dzieła. Myślałam, że się zapłaczę, serio. Nic nie wychodzi, tu zalane, tam krzywo, porażka, nie zrobię. I? Zrobiłam. Ostatecznie wyszło 'idealnie' według Marcelny, piękny apex, zostałam mega podbudowana.
 
  
Siedmiogodzinne szkolenie zleciało tak szybko, nawet nie wiem, kiedy i gdyby była taka możliwość zostałabym dłużej.

Podsumowując było to najlepsze szkolenie, na jakim byłam. Nie żałuję ani złotówki i już jestem pewna, że będę sumiennie odkładać na kolejne- warto inwestować w siebie i swój rozwój.
Marcelina pokazała nam pełen profesjonalizm, wymagała od nas dużo, poprawiała, krytykowała i za to serdecznie dziękuję. Wiem, że byłam może trochę nieznośna, bo z każdym pytaniem, z każdą poprawką prosiłam o ocenę, ale chyba o to chodzi, żeby jak najwięcej wynieść i korygować błędy. Poznałam też bardzo sympatyczne osoby, które serdecznie pozdrawiam(zwłaszcza Karolinę i Kingę).

Mogłabym jeszcze dużo napisać na ten temat, ale czy ktoś przeczytał całość? No właśnie, może 30%.
Na szkoleniu była też możliwość zakupu produktów, sama zdecydowałam się na razie na must have- bazę proteinową, ale nie wykluczam kolejnych zakupów.
PS. Mikołaju, jakbyś chciał mi zrobić prezent, to zamiast rózgi, wolę hybrydy Indigo;)

12 komentarzy:

  1. Zazdroszczę!
    Sama mam zamiar po szkole iść na jakiś szkolenie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. warto chodzić na takie szkolenia :) świetna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkolenia czy to takie dot. paznokci czy makijażu to super sprawa, wiele można się nauczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super , chciałbym wziąć udział w takim szkoleniu, w sobotę idę na hybrydy aby podpatrzeć profesjonalistkę . mnie nie wychodzą idealnie, choć mam zestaw już ponad 2 lata

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne są takie szkolenia !! :) Ale ... ja chyba nie miałabym cierpliwości ;D ja taki szałapatuch narwany ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :D Sama o czymś takim kiedyś myślałam, ale może jeszcze i na to przyjdzie czas :D Cieszę się, że się rozwijasz i jesteś zadowolona ze szkolenia.
    A przy okazji zapraszam na słodkie rozdanie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuje za pozdrowienia. Ciebie również było miło poznać ;)
    Też polecam kursy Indigo !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale skupienie widać na twarzach dziewczyn. Super sprawa, takie szkolenie z dziedziny, która naprawdę nas interesuje. Mnie do malowania paznokcia nie ciągnie (dzięki Bogu za siostrę, która to lubi i robi mi hybrydy) i pewnie bym się wynudziła. Ale dla kogoś, kto siedzi w temacie, skarbnica wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja niestety muszę czekać jeszcze ponad 7 miesięcy do skończenia 18stki, żeby wziąć udział w kursach, chociaż bym bardzo chciała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnie ;))! i nigdy nie żałuj pieniędzy zainwestowanych w siebie i swoje umiejętności

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam od A do Z bo sama wybieram się na to szkolenie Indigo już rok :D Tylko że ja chce indywidualne i zależny mi na konkretnej instruktorce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)