wtorek, 1 listopada 2016

SilverCare- chusteczki nawilżane srebrem koloidalnym

Nie wiem, czy tez zauważacie, że co roku na cmentarzach jest mniej ludzi? Od kiedy pamiętam zawsze chodziłam wieczorami, żeby w ciszy spędzić tam kilka chwil, a zawsze było pełno ludzi. W tym roku przeżyłam szok, kiedy spotkałam dosłownie parę osób. To smutne, że sporo osób przejęło Halooweenowe święto i zastąpiło nim tak piękny zwyczaj. No tak jak zwykle zaczęłam nie na temat.
Dzisiaj przybliżę Wam chusteczki, z którymi po raz pierwszy spotkałam się ponad rok temu. Mam już(albo dopiero?) druga paczkę a moje odczucia względem nich nadal są mieszane. Długo zastanawiałam się, czy pisać o nich.

 cena: ok 13zł
 

Szczerze mówiąc, kiedy je dostałam od razu poszły do pudła- nie bardzo wiedziałam do czego mają służyć, po co mi one? Kilka miesięcy temu odgrzebałam i spróbowałam ich używać zamiast żelu do oczyszczania skóry.

 Opakowanie jest niewielkie, całkiem ładne bez zbędnych informacji- same najważniejsze i to mi się podoba. Pierwsze wrażenie po otwarciu? Eeee? Czy to tak ma wyglądać?- Nieduża chusteczka z "porami" tylko kolor jakiś dziwny, jakby przetarta rdza albo zabrudzenie. I ten zapach- dosłownie metaliczny. Trochę mnie to zaskoczyło, kolejna taka sama, i kolejna, więc chyba tak maja wyglądać.
 Chusteczki są dość cienkie i słabo nawilżone, więc po przetarciu twarzy są prawie całkiem suche. Działanie oczyszczające na tak- skóra czysta, odświeżona, stonizowana i bez uczucia lepkości. Przy stosowaniu codzienne widziałam, że zmiany skórne szybciej znikają i pojawia się ich mniej, ale niestety występowało przesuszenie. Używałam ich później od czasu do czasu albo na wyjazdy, żeby nie brać dużo kosmetyków i tutaj były po prostu chusteczkami do mycia twarzy.
 I jak je podsumować? Niby działają, niby wszystko okey, ale wysuszają i ten okropny zapach. Skończę to drugie opakowanie i to pewnie będzie koniec mojej przygody. W sieci jest sporo pozytywnych opinii na ich temat, ludzie chwalą je i polecają nie tylko na zmiany trądzikowe. Niestety w moim przypadku 'szału nie ma'.

10 komentarzy:

  1. Kiedyś często sięgałam po chusteczki Alterry, ale obecnie nie czuję potrzeby. Takie produkty towarzyszą mi jedynie podczas wyjazdów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alterra to chyba mój nr 1 w kwestii chusteczek.

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze nawilżanych chusteczk do twarzy boję się tej leplości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy ich nie miałam, ale raczej się nie skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za takimi chusteczkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też je kupiłam i jedna na 2-3 dni spokojnie starczy :) Nie wysusza a wspomaga gojenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze widzę ;) A kolor faktycznie jakiś taki jak zużyta chusteczka :P Myślę że mogły by być fajne stosowane nie codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj jak wysuszają to nie dla mnie, kiedyś chciałam wypróbować srebro ale zapach też mógłby mi przeszkadzać

    OdpowiedzUsuń
  8. pierwszy raz słyszę o tych chusteczkach ;)
    darkraspberrystyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)