piątek, 18 listopada 2016

Equilibra- antycellulitowe błoto termalne

Ile to już razy obiecywałam sobie, że od dzisiaj robię masaże bańką chińską, od dzisiaj coś zmieniam. W tej kwestii niestety mam słomiany zapał. Zaczynam, trwa to kilka dni, może trochę więcej i się zniechęcam, a przecież przy takich zabiegach potrzeba systematyczności. Zrobiłam kolejne podejście to masaży i nie żałuję :)


 cena/pojemność: 39.99zl/650g
  
To unikalna kompozycja szarej glinki, bogata w sól i mikroelementy o działaniu remineralizującym i drenującym. Wzbogacona o 20% aloesu natychmiastowo przywraca nawilżenie i świeżość. Wyciągi z  wąkrotki azjatyckiej, bluszczu i kasztanowca pomagają w walce z cellulitem, przywracając skórze zdrowy odcień i piękniejszy wygląd po każdym zabiegu.  Olejek eteryczny z rozmarynu i mentol nadają uczucie zrelaksowanej skóry
Co zawiera:
► Szara glinka: działanie remineralizujace

 Wąkrota azjatycka, Kasztanowiec, Bluszcz: działają tonizująco i przeciwobrzękowo

► Olejek eteryczny z rozmarynu: hamuje gromadzenie się wody

 Mentol: działanie orzeźwiające i chłodzące

► Nikotynian metylu: efekt  mikro-masażu dzięki efektowi: zimno-gorąco

► Woda termalna Boario: nawilża, bogata w wapń, sód i magnez

► Aloes (20%): zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia

Sposób użycia: 
1. Nałóż na suchą skórę i pozostaw na 10 minut, następnie spłukaj ciepłą wodą. Aplikację można powtarzać do 3 razy w tygodniu. 

2. Jeżeli nie masz dużo czasu, nakładaj niewielką ilość błota regualrnie pod prysznicem jeszcze na suchą skórę i wmasuj, aby uzyskać działanie nawilżające.

3. Na suchą skórę nałóż Odżywczy Peeling Cukrowy do Ciała, a na to nałóż Antycellulitowe Błoto Termalne i wmasuj dwa produkty razem, aby uzyskać jeszcze lepsze efekty. 
NIE ZAWIERA PARABENÓW►NIE ZAWIERA ALKOHOLU►NIE ZAWIERA BARWNIKÓW►NIE ZAWIERA ALERGENÓW



Z błotem w kosmetyce spotykam się już nie pierwszy raz, o właściwościach antycellulitowych i wyszczuplających też sporo wiedziałam, a jednak do tej pory nie było mi do niego po drodze. Na spotkaniu blogerek dostałam spore opakowanie, więc mogłam przejść do testowania. Wcześniej trafiła do mnie masażer i saszetka, która wystarczyła na dwa użycia- tutaj już poczułam przedsmak.
Zacznę od masażera, który sprawił, że polubiłam zabieg- bardzo dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się, więc ułatwia pracę. Posiada gumowe ząbki zakończone maleńkimi kuleczkami, więc masaż jest czystą przyjemnością, bez drapania, szorowania i ciągnięcia skóry.

Błoto, jak błoto- co u dużo pisać, konsystencja bardzo gęstej śmietany, coś a'la gęsta glinka. Chyba tak najlepiej je opisać, zapach ma 'błotny'? Nie jest ani wybitnie wspaniały, ani też nie drażni nosa, do przeżycia;) Dzięki tej gęstej konsystencji nakładam go bez obaw, że cała łazienka będzie wysmarowana- rozprowadza się świetnie na skórze i nie spływa z niej. Już po chwili czuć delikatne chłodzenie, które zdecydowanie byłoby lepsze latem, ale nie jest to typowo mrożący produkt, więc jeśli Wam to nie przeszkadza to w okresie jesienno-zimowym też nie jest zły.
  No dobrze, mamy produkt i co dalej? Zawsze mam problem z produktami, które trzeba trzymać na skórze- przecież ja nie mam na to czasu! A właśnie, że nie prawda, mam, trzeba tylko pokombinować. I takim oto sposobem wchodząc do łazienki, nakładam błoto, zostawiam, a w tym czasie zajmuję się drugą częścią ciała. Może to i dziwne, ale tak, zaczynam demakijaż twarzy, mycie żelem, wiązanie włosów i dzięki temu przez kilka minut mam na sobie błoto. Później wykonuję masaż, który o dziwo polubiłam i spłukuję całość. Oczywiście po zmyciu, czas na kąpiel i wsmarowanie balsamu.
Pewnie jesteście ciekawe, jak działa? Działałby rewelacyjnie, gdybym była systematyczna. Używając go przez dwa tygodnie 2* w tygodniu+ćwiczenia+w miarę trzymanie się z dala od niezdrowych produktów widziałam, jak moja skóra się napina. Później byłam mniej systematyczna- raz w tygodniu. Owszem może to nie tyle zasługa samego błota, bo jak zawsze powtarzam, sam taki produkt nas nie odchudzi! Na pewno dużą zasługę trzeba przypisać masażom, które ujędrniają skórę, poprawiają ukrwienie, przywracają elastyczność, a składniki zawarte w błocie dodatkowo wspomagają działanie antycellulitowe. Czy jestem zadowolona? Tak! Miałam teraz chwilę przerwy od niego, ale zostało mi jeszcze ok pół opakowania( jest mega wydajny, używam na uda i pośladki), więc mam w planie robić ten zabieg 3 razy w tygodniu i kupić kolejne opakowanie :)

Jeśli tylko macie ochotę to śmiało próbujcie, mnie pozytywnie zaskoczył. Dodatkowo zostaje mi jeszcze masażer, który pewnie zastąpi mi bańkę chińską.

11 komentarzy:

  1. Masażer bardzo fajny :D Lubię takie produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, takie produkty mają sens gdy w miarę zdrowo jemy i mamy chociażby najmniejszą aktwyność fizyczną :D Powiem Ci że chyba mam to błotko w torbie ( do jednorazowego użytku ) i jestem bardzo ciekawa tego cuda ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, super, bardzo fajny masażer, ostatnio walczę z cellulitem i przydałoby mi się takie błotko

    OdpowiedzUsuń
  4. ten masażer ciekawie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Błotko jak błotko, ale ten masażer wygląda rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh ja mam ogromny problem z regularnością stosowania produktów do ciała. Niby wiem, że regularność to podstawa, ale nigdy nie mam na to czasu :p Jednak to błotko zapowiada się bardzo dobrze i chyba jest warte poświęceń :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Produktem, który pomaga mi w utrzymaniu nawilżenia skóry jest woda uzdatniona przez filtr prysznicowo-kąpielowy z sytemem kdf. Taka uzdatniona woda nie przesusza skóry bo nie ma w niej chloru i fluoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://fitaqua.pl/produkt/filtr-prysznicowy/

      Usuń
  8. ja stosuję serum antycellulitowe bingospa z kofeiną, pali jak diabli (metoda wrappingu), przed tym jeszcze masaż bańką chińską. efekty są genialne !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam bańkę chińską, ale samej jest mi cięzko sobie zrobić zwłaszcza z tułu na udach i na pośladkach

      Usuń
  9. Nigdy nie stosowałam takie błotka, ale u mnie również kuleje systematyczność. Słomiany zapał zwykle wygrywa...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)