sobota, 10 września 2016

Uroda- mleczko i tonik z serii Melisa

Dzisiaj nastawiłam budzik na godzinę 6.30, żeby przed pracą zdążyć ze wszystkim. Przestawiałam go chyba 3 razy, ale i tak nie pomogło, wstałam niewyspana, zmęczona i zła, czyli bez zmian ;) Staram się zrobić wszystko, co mam w planie, ale nie wiem, czy się wyrobię ;) Najważniejsze punkty odhaczone. Zakupy zrobione, więc chyba nie jest źle. Zrobiłam sobie mały prezent przedurodzinowy i mam nadzieję, że zakup udany- wszystko pokażę pewnie w przyszłym tygodniu :)

Lubicie polskie produkty? Ja tak i niekoniecznie musi to być wysoka półka cenowa. Wcale nie uważam, że przysłowiowe 'tanie mięso psy jedzą'. Są produkty, które można kupić za kilka złotych i są równie dobre, a czasami lepsze niż te drogie. Czy tak jest tym razem?

Uroda
Melisa- mleczko i tonik bezalkoholowy
 cena/pojemność: 8zł/200ml(każdy)


   Ten zestaw przywiozłam ze spotkania blogerek i początkowo odłożyłam z myślą, że komuś go oddam. Czemu? Nie wiem, Bo zbyt proste opakowanie? Wygląd tak zwyczajny, bez szału to pewnie nic nie warte? Chyba tak myślałam. 
Opakowania są bardzo proste, plastikowe buteleczki, zamykane na zatrzask, te same etykietki. Drobne różnice- tonik ma przezroczystą butelkę i zielone zamknięcie, a mleczko wystylizowane na biel. Nawet opis z tyłu niemal identyczny.

Przyszedł czas, że musiałam coś zabrać do Rzeszowa, bez sensu kupować kolejne opakowania, skoro mam ich sporo- no dobra bez zastanowienia wzięłam te produkty. W końcu do zmycia wystarczą, a i tak poprawię żelem. 
 Mleczko o typowej konsystencji, dobrze się rozprowadza na sucho, mokro, wacikiem i palcami. Z demakijażem radzi sobie nieźle. Bez szału, bo oczy trzeba kilka razy pocierać, ale nie powoduje podrażnień. Obawiam się, że z trwalszym make-upem byłby problem. Na szczęście ja w tej chwili używma jedynie kremu, tuszu, czasami podkładu i pudru, więc generalnie zmywa.
 Tonik ma zielonkawy kolor i bardzo fajnie tonizuje i odświeża. Wiem, że często jest to etap pomijany, ale naprawdę warto poświęcić ten jeden wacik i kilka sekund więcej, żeby przywrócić skórze odpowiednie pH. W dodatku pozbywam się uczucia lepkości, które niestety zostaje po mleczku.
Skóra jest czysta, odświeżona i gładka- można iść spać albo przejść do kolejnych etapów, czyli peelingu i maseczki.
Oba produkty pachną podobnie- świeżo, ziołowo, ale nie jest to zapach suszonych ziół. Coś bardziej, jak trawa i świeże liście- wiem dziwne skojarzenia, ale takie miałam wrażenie. W tej chwili już się przyzwyczaiłam i nawet nie czuję. Używam ich już prawie dwa miesiące i zużyłam ok 1/3 opakowania, więc są wydajne. Oczywiście przy moim makijażu wystarczy niewielka ilość to też trzeba wziąć pod uwagę.
Nie zauważyłam żadnego pieczenia, szczypania i podrażnień podczas stosowania, jeśli chodzi o skórę. Kilka razy zatarłam oko mleczkiem i delikatnie łzawiło, ale nic więcej się nie działo.
Czy polecam? Spróbować warto. Skończę te opakowania i przemyślę, czy są warte kupienia. Na chwilę obecną nie kupiłabym ich. Tak, jak pisałam- swoje zadania spełniają, ale jakiegoś efektu wooow nie było. Nie zachwyciły mnie, ale też nie zraziły. To raczej jedne z tych przeciętnych produktów. Cena chyba adekwatna do jakości.
Nie skreślam ich, bo czego można oczekiwać po produktach do demakijażu? Oczyszczenia to jasne- tu niby ok, chociaż gdybym nie musiała trzeć oczu, albo nie było lepkiej warstwy... albo cokolwiek co by je wyróżniało. ;)

Znacie te produkty?

9 komentarzy:

  1. Hmmm... No nie wiem. Muszę przemyśleć czy kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. do demakijażu wolę używać płyny micelarne lub dwufazowe niż mleczka,nigdy nie miałam niczego tej marki

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję na tonik mogła bym się skusić, czemu nie. Nawet kilka razy przechodziłam koło stoiska z tymi właśnie produktami Melisa i tak sobie zerkałam, ale jakoś nie skusiłam się na żaden.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło wspominam ten tonik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam okazji używać tego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam krem tej firmy, ale zapach bardzo mi przeszkadzał, więc poleciał w świat :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)