sobota, 24 września 2016

Miesięczny trening z Kingą- moje przemyslenia

 Dokładnie pamiętam, jak początkiem sierpnia zgłosiłam się na ochotnika do projektu Kingi. Szukała osób, które wypróbują ułożony przez nią trening.Oczywiście nie mogłoby być tak prosto- wiadomo same ćwiczenia nie wystarczą.
Może zacznę od tego, co mnie skłoniło do tego projektu- ciekawość. Sama męczę się, ciągle to samo, ćwiczę, niby ograniczam to i owo, ale no cóż... jestem uzależniona od cukru i niestety idzie mi słabo. Wiedziałam, że siebie mogę oszukać, ale tu chodzi o WYNIK, który mam przedstawić obcej osobie i będę musiała się trzymać.
  
  Kiedy dostałam plan i dokładny opis ćwiczeń stwierdziłam, że nie będzie źle- wszystkie ćwiczenia znam, nie ma nic skomplikowanego- dam radę. Dieta- tu zasady znane mi od kilku lat, tylko jak ich przestrzegać? Spięłam się. Pierwszym etapem było zrobienie zdjęć i pomiarów- uwierzcie płakałam przy tym! I nie, nie przedstawię ich tutaj, bo chyba zwyczajnie nie mam na tyle odwagi.

Dokładnie 15 sierpnia ruszył projekt- pierwsze4 dni były to króciutkie treningi- śmiałam się, bo kilka minut to było dla mnie za mało, więc łączyłam 2 czasami nawet 3 dni treningowe. W drugim tygodniu miałam kryzys- dopadła mnie złość, niechęć, chciałam odpuścić. Ostatnie 2 tygodnie były pod hasłem 'muszę ćwiczyć', ale nie w sensie przymusu, a raczej muszę, bo chcę. :) Nauczyłam się planować dzień tak, żeby wpleść gdzieś trening- jednak się da.Co prawda były dni, kiedy dosłownie biegłam z jednego miejsca w drugie, bo nie wyrabiałam, ale można. Najgorsze były dla mnie russian twist i burpees, bo mój kręgosłup krzyczał. W ciągu 30 dni 2 razy nie ćwiczyłam - raz ze względu na brak możliwości, drugi raz ze względu na chorobę. Oczywiście plan obejmował 6 dni treningu i reset.


 

A jak było z dietą? 
No kłamać nie będę, nie do końca mi wyszło. Starałam się, ale za mało- 2 razy zjadłam pizzę(wszystko przez pracę! wszyscy jedli, a ja tak miałam patrzeć?:(), raz pokusiłam się o pierożki mamy(bo jak to w domku nie zjem świeżutkich?), miałam ograniczyć ziemniaki- i tu sukces, bo na 30 dni zjadłam je max 3 razy i to nie dlatego, że sama je zrobiłam- już wiem, że zdecydowanie mogę bez nich żyć. ryż i różnego rodzaju kasze- o tak tego mi trzeba, od zawsze lubiłam, a teraz jeszcze bardziej, pokochałam brązowy ryż. do makaronu pełnoziarnistego nie mam przekonania, ale da się go zjeść.
Kilka razy w biegu złapałam obwarzanka, czy drożdżówkę-  później przeklinałam to, że nie miałam czasu na zrobienie czegoś zdrowego. Słodkości- odpuściłam- 3 razy byłam na lodach- czemu? bo gorąco, bo okazja. Czy żałuję? Nie! Bo trzymałam się i tak bardzo dobrze!

Jedyne czego mogę żałować to kolacje jedzone późno. Tylko ok półtorej tygodnia udało mi się nie jeść albo jeśc wcześnie. Jak się usprawiedliwię?- powroty ok 22, w ciągu dnia śniadanie, jakieś wafle ryżowe, albo owoc i dopadał mnie głód!

No dobrze, ale co mi dały ćwiczenia? Utratę kilku cm(w sumie), najbardziej jarałam się widząc różnicę cm w talii i biuście. do tego jędrniejsze pośladki i zmniejszony cellulit. Tak da się- dzięki ćwiczeniom pozbyłam się sporej ilości tej brzydkiej skórki w zaledwie miesiąc! 

Chciałam Wam jeszcze pokazać fajne obrazki- po pierwsze prawdziwy i dotyczący mnie- właśnie tak mam, kiedy nie mogę znaleźć sobie zajęcia, dlatego wolę nie mieć czasu na nic.
  

 I drugi- sama prawda!


Podsumowując- było warto! Nauczyłam się kontroli, samozaparcia i wypracowałam nawyk codziennego treningu.
Kinga- dziękuję za wszystko, szczególnie za ciepłe słowa, które otrzymywałam w chwilach kryzysu;*

Kilka dni byłam w domu, choroba wykluczyła mnie z 5 dni treningowych, ale wróciłam do nich. W czwartek troszkę poszalałam i zrobiłam sobie zastrzyk cukru, ale wróciłam i znowu będzie cukrowy detox i mam nadzieję, że kiedyś w końcu osiągnę to, co kilka lat temu :) Trzymajcie za mnie kciuki :)

Na blogu Kingi prawdopodobnie pojawią się zdjęcia uczestniczek i ich osiągnięcia, wyraziłam na nie zgodę, ale sama tutaj ich nie umieszczę. Kinga układa diety i treningi personalne, więc śmiało możecie się do niej zwrócić:)

Chciałabym Was zaprosić na portal Kobiece Porady, który niedawno odkryłam. Sporo tam porad, które mimo, że znane, warto przypomnieć :)

4 komentarze:

  1. Ja jestem na diecie prawie od miesiąca i w końcu jestem zadowolona :D Też bardzo dużo się nauczyłam w tym czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super sprawa taki indywidualny trening. Ja i do ćwiczeń i do diety zapał tracę po tygodniu. Chyba jeszcze nie znalazłam wystarczająco dużej motywacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie dieta nie wygra. Chodzę na siłownię. Cwiczę w domu ale cukier też czasem wygra ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)