piątek, 23 września 2016

Beauty Formulas- dwufazowa maska z węglem aktywnym

Węgiel ostatnio stał się bardzo modny, a jego właściwości oczyszczające są po prostu hitem. Firmy prześcigują się w produkcji kosmetyków z tym składnikiem. Dwustopniowy zabieg, który miałam możliwość przetestować składa się z żelu i maski peel-off. Nietypowe i raczej rzadko spotykane połączenie. Do tej pory takie saszetki kojarzyłam jako peeling+maska, a tu dla odmiany żel.
Zawartość wystarcza dosłownie na jeden zabieg.

Beauty Formulas
Dwufazowa maska z węglem aktywnym
 cena:ok 8zł

Żel jest przezroczysty o delikatnym zapachu, niby nie słodki, jakiś taki nijaki, ale wyczuwalny. Oczyszczanie skóry to dosłownie minutka- dwie, niczym specjalnie się nie różni w aplikacji od zwykłego żelu. Dopiero zmywając go wodą, czuć i słychać ‘skrzypienie skóry’. Chyba wiecie, co mam na myśli. Jakby skóra była zupełnie pozbawiona płaszcza hydrolipidowego i oczyszczona dosłownie ze wszystkiego.


Zaraz po zmyciu żelu nałożyłam maskę. Znam już takie produkty, więc starałam się omijać oczy, brwi i linię włosów, na czoło ‘wjechałam’ minimalnie. Skupiłam się głownie na nosie, brodzie i policzkach, gdzie oczyszczanie było najpotrzebniejsze.
Bardzo jestem mądra- aplikacja maski ok godz. 23, biorąc pod uwagę totalne zmęczenie i oczekiwanie na wyschnięcie  to nie jest dobry pomysł. A już na pewno nie, jeśli rano trzeba wstać, ale nic, trzeba czekać, bo przecież nie zmyję jej teraz. W trakcie nakładnia bardzo mocno czułam alkohol, był wręcz drażniący dla nosa. Podczas wysychania miałam wrażenie, jakby po twarzy przechodziły fale chłodu i ciepła- jakbym nakładała ciepłe i zimne kompresy.
Z czasem maska z perłowej przechodziła w stan matowego płata, a ja już nie mogłam doczekać się zdjęcia. No może nie tyle zdjęcia, co położenia się spać;)


Baaardzo długo trzeba czekać, następnym razem najzwyczajniej zrobię sobie maseczkowe SPA w ciągu dnia.

Wierzcie lub nie, ale poszłam spać z tą maską. Przesiedziałam ponad godzinę, prawie cała wyschła, ale na policzkach wciąż była wilgotna, a nie miałam siły czekać dłużej.  Ok 2 w nocy podświadomie zaczęłam ją ściągać. Nie wiem, jak, zrobiłam to idealnie, bo przy brodzie już się obudziłam- mocno ciągnęło;) Maseczka wyciągnęła mniejsze zaskórniki, przy tym troszkę meszku, a na drugi dzień skórę było łatwo oczyścić mechanicznie.

Jestem pod wrażeniem, fajna ta maska. Myślę, że się jeszcze skuszę ;)

3 komentarze:

  1. wow, brawo dla Ciebie, nie zasnęłabym z nią. Używałam jej kiedyś, całkiem fajna

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jej, ale chętnie bym spróbowała chociazby dla meszku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wszystkie maseczki robię w ciągu dnia, bo czekanie na nie wieczorem wydaje mi się jeszcze dłuższe. Działanie bardzo fajne. Ja lubię plastry na nos z węglem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)