niedziela, 3 lipca 2016

Equilibra-aloesowe chusteczki złuszczające

Dzisiaj nie będzie zapachowego postu. Niestety moja przesyłka z goodies się spóźnia i zabrakło wosków do opisania :(
Ostatni tydzień spędziłam na praktykach, trzecich już w tym samym kierunku i chyba po raz pierwszy podoba mi się to, jak wyglądają. Uświadomiłam sobie, że naprawdę lubię pracę w gabinecie i kontakt z ludźmi, i tak, mogę śmiało powiedzieć, że to chyba to, co chciałabym robić. Czeka mnie jeszcze dużo pracy, ale cieszę się, że sama mogę wykonywać zabiegi, że po raz pierwszy nikt nie stoi nade mną na każdym kroku i nie jest to typowa praktyka "przynieś, wynieś, pozamiataj", ani podpisanie papierka. Serio, czas mija bardzo szybko, czasami nawet nie wiem, kiedy mija 5 czy 6h, bo nie mam czasu się nudzić. Atmosfera jest bardzo miła, wiem, chwalę się, ale jest czym :) Naprawdę miło jest usłyszeć od klientki 'pięknie to pani zrobiła', albo zwykłe 'dziękuję' i zobaczyć uśmiech na twarzy. A co mi sprawia największą przyjemność? To, że zostałam obdarzona zaufaniem i w grafiku pojawiają się godziny zabiegów z dopiskiem"-Gabi". 
Pewnie więcej na temat życia prywatnego napiszę na fanpage, a teraz o bardzo wczesnej porze zapraszam na recenzję.

Equilibra
Aloesowe chusteczki złuszczające
 cena: 10zł/6szt 

Kiedy dostałam tą paczuszkę myślałam, że to chusteczki do demakijażu. Byłam przyzwyczajona do takiej formy i bez namysłu wrzuciłam do pudełka, żeby kiedyś wypróbować. Przyszedł czas, że przeglądając zawartość przeczytałam etykietkę i okazało się, że to jednak nowa odsłona peelingu do twarzy, więc od razu wypróbowałam. 

W malutkiej paczuszce mamy tylko 6 chusteczek, a więc 6 zabiegów złuszczających. Cena wysoka, jak na kilka użyć? Być może, bo za tyle samo można kupić peeling, który wystarczy na długo, ale efekty bez porównania. Wróćmy na moment do chusteczek. Są one niewielkie i dwustronne. Jedna z chropowatą, wręcz szorstką stroną, druga gładka.

Szorstka strona idealnie nadaje się do złuszczania twarzy, co prawda nie jest to przyjemny zabieg i na pewno nie dla cery wrażliwej  i naczyniowej, chusteczka mocno drapie, a przy dużym nacisku mogłaby podrażnić delikatną skórę. Ale jaki efekt- żaden peeling, który do tej pory stosowałam nie dawał tak cudownego efektu. Z wyjątkiem mikrodermabrazji, ale to już inna historia. Skóra jest dokładnie oczyszczona, wygładzona, a o suchych skórkach nie ma mowy. Z tymi zawsze walczyłam w okolicy nosa- trudno je usunąć, a tu kilka minut i po problemie. Po całym złuszczaniu przecieram twarz gładką stroną, która przyjemnie łagodzi i nawilża. Zabieg jest prosty, szybki i skuteczny. Wczoraj zużyłam ostatnią chusteczkę i już rozpaczam, bo chyba nigdzie nie widziałam ich stacjonarnie.
Jeśli spotkacie te chusteczki to bez namysłu pakujcie do koszyka:) Oczywiście jeśli nie posiadacie wrażliwej cery :)

Na koniec wyniki konkursu z Semilac :)
Wybranie zwycięzców nie było łatwym zadaniem, na szczęście z pomocą przyszła siostra, żeby bezstronnie zdecydować :) Co do pierwszego miejsca obie nie miałyśmy wątpliwości:)
1. Truskawkowy Świat Blog
2. Asia Kornak
3. Martyna Zawierucha(Ciepły kącik)


Zwycięzką odpowiedź(pracę) zobaczycie <tutaj>

Gratuluję jeszcze raz i mam nadzieję, że niedługo lakiery do Was trafią :*

6 komentarzy:

  1. Ja też kiedyś myślałam, że to zwykłe chusteczki do demakijaż, a później przeczytałam, że doskonale peelingują skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. takie chusteczki świetnie sprawdzają się na wyjazdach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę zaopatrzyć się w takie chusteczki na wyjazd :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne na wyjazd i nie tylko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dawno temu miałam te chusteczki, nie zrobiły na mnie mega wielkiego wrażenia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)