sobota, 9 kwietnia 2016

Vita Liberata -Samoopalająca pianka

Wiosna w pełni i pewnie sporo osób będzie miało odwieczny problem- jak pokazać troszkę skóry, kiedy wyglądam, jak mumia? Spoko, też to mam, dlatego balsamy brązujące nie są mi obce. Zostaje jeszcze solarium, ale niestety dermatolog pogroził palcem i mam raczej unikać tych miejsc, a latem używać na całe ciało SPF50- nie muszę chyba mówić, że nie będę wzorowym pacjentem. Chyba, że istnieje preparat, który przy tak wysokim filtrze nie bieli skóry, bo nie mam zamiaru straszyć ludzi.
Rozpisałam się, a przecież nie o tym miało być. Wracając do tematu przyciemniania- balsamy owszem, samoopalacze niekoniecznie- widziałam efektu nieudanej aplikacji i nie chciałabym tak wyglądać. Wiadomo- trzeba robić to umiejętnie i raczej nie sprayem za 7zł, który zostawia pomarańczowy kolor, plamy, smugi i schodzi przy każdym kontakcie z wodą. Jak ma się sytuacja z piankami? I w dodatku nie za 7, ale prawie 170zł?!

Vita Liberata
Samoopalająca pianka
cena/pojemność: 169zł/125ml


Innowacyjny samoopalacz w postaci pianki dostosowującej się do PH skóry dzięki wysoko zaawansowanej technologii pHenO2.
Prosta aplikacja a dzięki naturalnym składnikom nie posiada intensywnego zapachu i może być stosowana przez kobiety w ciąży. 



Jest to moja pierwsza pianka i użycie jej odkładałam już prawie rok! Nie chciałam sobie zrobić krzywdy- latem nie zakryję, a zimą jaki był sens jej używania? W końcu się przemogłam- stwierdziłam, że spróbuję w jakiś weekend- najwyżej zrobię kilka razy peeling, a we wtorek założę długi rękaw i po sprawie. 
Piankę nakładam się najpierw na specjalną rękawicę, rozciera ją i dopiero wmasowuje w skórę prawie suchą rękawicą- przy dużej ilości zostawi plamy- gwarantuje. Rozprowadziłam bardzo, ale to bardzo dokładnie preparat i już po kilku godzinach widziałam pierwsze efekty. Zadowolona wykonałam aplikację jeszcze 2 razy(rano-wieczór-rano)-każda kolejna to mniejsza ilość pianki i jeszcze dokładniejsza aplikacja. Efekt był –wow! Ale fajnie, żadnych pomarańczowych kolorów, plam i wgl bez tego chamskiego zapachu DHA, który przeważnie czuć już po otwarciu produktu.

Wszystko super, tylko po kolejnych kilku godzinach na lewym przedramieniu pojawiły się plamy, a właściwie, jakby otoczki plam. Nie były one jakoś specjalnie widoczne, ale z bliska owszem. Nie wiem, czemu, bo bardzo uważałam z rozcieraniem. Znikły następnego dnia, podejrzewam, że po prostu na przedramionach skóra jest cieńsza i pigment nie wnikał równomiernie. 

Kolejne podejście to totalny niewypał! Nie wiem, czy ja jestem jakaś felerna, czy co? Czytalam mnóstwo pozytywów, a u mnie znowu plamy! I to jakie! Użyłam wieczorem, rano laborki z pielęgnacyjnej i trzeba się rozebrać. Masakra! Wszędzie plamy, zacieki, koszmar jakiś! Byłam przerażona, chyba nie tylko ja, ale i dziewczyny z grupy. Na szczęście po dwóch peelingach prawie wszystko zeszło.
Pianka ma też podobno nawilżać, ale jakoś specjalnie nie zauważyłam, więc balsam i tak był użyty. Warto przed aplikacją zrobić peeling całego ciała, żeby pianka równomiernie pokryła skórę.
Szybki efekt- wnika od razu, nie barwi ubrań, można je od razu zakładać. Niestety plamy na ciele to już inna bajka!

Nie wiem, jak wy, ale ja się zraziłam do takich bajerów. Pozostanę jednak przy balsamach, które działają wolniej, łagodniej, ale za to nie robią krzywdy.

15 komentarzy:

  1. Świetny efekt, chciałabym poznać to cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie lubię tych samoopalających specyfików ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam tą piankę i byłam z kolei zachwycona :) Myślę, że musisz bardziej pracować rękawicą i poświęcić na nakładanie co najmniej z 10 min - wtedy plam nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale wydaje mi się ze dobrze to robiłam

      Usuń
  4. Pianki nie miałam, ale używałam balsamu i maseczki samoopalającej i z obu produktów byłam bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe ciekawe, nie wiedziałam, że istnieją takie pianki. Dobrze się zawsze dokształcić

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie pokazałaś efekt, a produkty Vita Liberata choć drogie są warte swojej ceny, ja je uwielbiam i dla mnie to nie żaden bajer. mają super skład i dają naturalny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam pianki samoopalające tej marki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie produkt się sprawdził. Czasem mam plamy kiedy niechcący po użyciu chlapnę gdzieś wodą . I najgorzej jest przy nadgarstkach , i w sumie dłonie. Tam najciezej jest mi go nalozyc tak zeby efekt byl naturalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jakoś nie mam odwagi go użyć trochę się boje:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt jest widoczny, ale ja sama nie skusiłam się na tego typu produkt...

    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt bardzo widoczny. Muszę się zaopatrzyć w taką piankę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)