piątek, 1 kwietnia 2016

Mandarynkowy żel pod prysznic Born to Bio

Dzisiejszy dzień to kolejny stres… Rano kolokwium z biochemii, na które nie do końca szłam przygotowana(na szczęście i nieszczęście przełożone), a po południu dermatolog i czekanie w nieskończonej kolejce. Jak na złość moje ręce dzisiaj wyglądają prawie idealnie- jak dobrze, że pomyślałam o zrobieniu zdjęć wcześniej i przygotowaniu pełnego opisu wyglądu zmian skórnych;/

Dzisiejszy post jest bardzo pachnący, będzie kilka słów o żelu, z którym miałam już wcześniej styczność. Tym razem jest to inny zapach.

Born to Bio 
Mandarine żel pod prysznic

 cena/pojemność: ok 18zł/300ml
dostępny na iperumy.pl


Żel zamknięty w bardzo uroczym opakowaniu, które za pierwszym razem skojarzyłam z sokiem do picia;) Czy nie wygląda, jak butelka jogurtu pitnego? Tym razem już wiedziałam, że to jednak żel. Kolorowa etykietka zachęcą do otwarcia. Bardzo podoba mi się ta grafika, która nie tylko sugeruje, jakiego zapachu się spodziewać, ale jest też ślicznie zaprojektowana. Przez niewielki otwór wydobywa się przezroczysty płyn o zapachu rzekomo mandarynek. Czemu rzekomo? Bo dla mnie mandarynka pachnie słodko, czasami kwaskowato, a ten raczej opisałabym jako kwiat mandarynki, chociaż nawet nie wiem, jak takowy pachnie. Mimo wszystko zapach jest śliczny, uwodzicielski i bardzo energetyzujący. Prysznic przy takim zapachu to czysta przyjemność. Sam żel jest dość rzadki, lubi przelewać się przez palce, tworzy sporą ilość piany i dobrze oczyszcza skórę. Czego chcieć więcej? Ja od żeli oczekuję jeszcze, aby nie wysuszały skóry i tak jest w tym przypadku. Skóra jest nawilżona, oczyszczona, przyjemnie pachnie. Do tego nie zauważyłam żadnych reakcji alergicznych i podrażnień.

  Jest bardzo wydajny używamy go we 4, a później już we 3 i po 2 tygodniach widzę, że niewiele go ubyło. Myślę, że konsystencja ma tu ogromny wpływ na wydajność. To, co mogłoby zostać w nim zmienione to etykietka po polsku- ściera się bardzo szybko nawet przed kontaktem z wodą.
Przywiozłam go do domku i mama od razu powiedziała ‘o to ten fajny żel co kiedyś był’, więc jak widać nie tylko ja go polubiłam. Śmiało mogę go polecić, a skoro przypadł do gustu nie tylko mi musi to być chyba jeden z lepszych żeli. 

Miałyście już styczność z żelami BIO? Jeśli nie koniecznie wypróbujcie, sama chyba skuszę się na inne wersje zapachowe. Born to bio znajdziecie na iperfumy.  Ja chętnie wypróbowałabym jeszcze wersje o zapachu truskawek i tropikalne mango- uwielbiam takie owocowe klimaty!

13 komentarzy:

  1. kuszą mnie :) i w końcu prędzej czy później do mnie trafi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie miałam styczności z żelami Bio i w sumie nie przypominam sobie bym kiedykolwiek spotkała się z mandarynkowym żelem pod prysznic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie ślicznie ale tak jak pisałam bardziej jak kwiat niż owoc

      Usuń
  3. Zapach pewnie tez by mi się spodobał:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wajnie, że zapach Ci się podoba, ja miałam wersję arganową i nie było już tak pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam jeszcze pomarańczowy i tez śliczny

      Usuń
  5. Mnie się ich opakowania kojarzą z mlekiem albo owocowym jogurtem do picia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi mnie zapach tych mandarynek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie miałam okazji używać jeszcze żeli pod prysznic tej marki. Nawet nie wiem gdzie ich szukać :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam mandarynki, więc to żel dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze żeli z tej firmy, ale wydają się ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)