wtorek, 1 grudnia 2015

Lektura na wieczór: Małe wielkie odkrycia


W tej chwili powinnam siedzieć i wkuwać do egzaminu i kolokwium, ale no cóż… jest jeszcze przecież dwa dni, a tymczasem jutro na półkach w Empiku znajdziecie nową książkę.

„Małe wielkie odkrycia”
Steven Johnson
  



Nie jest to zwykła książka, bo o odkryciach. Czytając streszczenie na okładce, nie mogłam się doczekać, aż w końcu zajrzę do środka. Wstęp o dziwo przeczytałam, chociaż przeważnie tego nie robię, bo wiąże się z nudnym przemówieniem, z którego niewiele wynika. W tym przypadku coś tam z czegoś wynika, coś się niby wyjaśnia, ale niewiele można zrozumieć. Na szczęście nie zraziło mnie to i już po chwili zabrałam się za właściwą lekturę.
            Tu czekało mnie totalne zaskoczenie. Wszystko zaczęło się topiących się ziarenek krzemionki. I nagle doszło do pisma, druku, wad wzroku, rozwoju selfie? A no tak. Byłam w szoku, w jaki sposób autor potrafił połączyć zjawiska, które wpłynęły na powstanie wynalazków. Bo niby jak- co ma krzemionka do aparatu, czy internetu? Ma i to wiele. Dowiemy się, jak doszło do powstania druku, w jaki sposób wykryto wady wzroku, a następnie wynaleziono okulary, mikroskop, szkło, watę szklaną. Co wspólnego ma nitka szkła z selfie? Gdyby nie aparat, gdyby nie moglibyśmy wrzucać zdjęć do sieci. A jak to się stało, że pod wodą istnieje kilka kabli, zabezpieczonych na wszelkie możliwe sposoby, które łączą kontynenty? Jakim sposobem przez nić cieńszą od źdźbła pszenicy przebiegają miliardy informacji? Robimy zdjęcie- pstryk. Wrzucamy na Instagrama, czy Facebooka i w ciągu kilku sekund na całym świecie ludzie mogą je obejrzeć. I to wszystko dzięki wynalezieniu soczewki. Ba! Dzięki maleńkiej cząstce krzemionki, która zaczęła się topić dwadzieścia sześć milionów lat temu na Pustyni Libijskiej.


Zainteresowałam Was? Myślę, że tak. Bardzo pobieżnie przybliżyłam Wam tematykę pierwszego rozdziału, a oto, co znajdziecie dalej:
 
W książce oprócz tegokstu znajdziecie całe mnóstwo obrazków i zdjęć, które idelanie zgrywają się z treścią na poprzedniej stronie, co urozmaica czytanie. Przyznam, że dużą radość sprawia mi czytanie książki, bo są tu nie tylko ciekawostki, ale też wiele pojęć, zjawisk chemicznych i fizycznych, które o dziwo rozumiem, a nie jestem typem mózgowca.

Pozdrawiam :)

5 komentarzy:

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)