poniedziałek, 12 października 2015

Relacja z sobotniego Zlotu Czarownic

Jak już pewnie wiecie w sobotę po raz kolejny spotkałam się z najlepszymi blogerkami. Chociaż o godz. 5.00 miałam ochotę wyrzucić budzik i nigdzie nie jechać, jednak udało mi się jakoś wstać. Przed spotkaniem wstąpiłam do Asi, u której ciepła herbatka nieco mnie pobudziła. Później odwiedziny u Kasi i już byłyśmy w drodze.

Sobotnie spotkanie odbyło się pod hasłem "Blogerskiego Zlotu Podkarpackich Czarownic" i początkowo miało być ono bardziej haloweenowe, ale niestety nie bardzo wyszło. Jak widać na zdjęciach, ujawniło się nasze diabelskie oblicze. Chociaż ja z Asią poszłyśmy raczej w królicze klimaty :)
Nasz meeting odbył się z restauracji "Kamienica" w Łańcucie, w której już miałam okazję być kilka miesięcy temu :) 
 

W spotkaniu wzięły udział:

 Nasz wspaniałe organizatorki- Kasia i Asia  

Początek spotkania to tradycyjnie wstępne pogaduchy, kto będzie, co będzie, co u kogo słychać itd.
Zaraz po tym dziewczyny wzięły się do pracy i rozpoczęły licytację na rzecz Tomka Depciucha. Na takiej jeszcze nie byłam, dziewczyny wręcz szalały i nie żałowały pieniędzy. Ja sama miałam ochotę przygarnąć kilka perełek, ale mój budżet nie bardzo na to pozwalał, więc od razu zostawałam przebita. Ale nie wyszłam z pustymi rękami ;)

Podczas licytacji udało nam się zebrać 921zł, co jest sporą sumką, więc myślę, że cel naszego spotkania został osiągnięty





 
Tuż po licytacji na stoły trafiły wcześniej zamówione pyszności. No, bo jak to spotkanie bez jedzonka? Przecież blogerki są takie głodne :) Część dziewczyn zamówiło pizzę, ale sporo z nas tym razem postawiło na sałatki. Mimo, że pizza kusiła, ja też wybrałam zieleninkę z kurczakiem. Była przepyszna, a tak sobie wyglądała
 
Nie obyło się bez słodkości, na które ja sobie jednak nie pozwoliłam.


   Gościem specjalnym byłą pani Regina, przedstawicielka Oriflame, którą osobiście miałam okazję poznać już wcześniej. Byłam też jej klientką w salonie kosmetycznym, więc wiedziałam, że jest bardzo miłą osobą i ciekawie opowiada.
   Z Oriflame miałam styczność już wcześniej, jako konsultantka, stąd też radość na widok upominków, które dostałyśmy. Miło będzie znowu używać kosmetyków tej firmy.

 
 

Przyszedł też czas na sesję zdjęciową. Możecie znaleźć akcesoria z PinkDrink

 

Ja wcieliłam się w koto-królika :)

 Nie zabrakło też Panów, ciężkie jest życie mężczyzn podczas blogerskich spotkań.





 

Nasze organizatorki postarały się, aby żadna z nas nie wyszła ze spotkania bez upominków.



 

Jeszcze raz dziękuję Kasi i Asi za zorganizowanie "zlotu", a dziewczynom za cudownie spędzony czas i udostępnienie zdjęć do relacji.

Niedługo postaram się pokazać Wam, z jakimi prezentami wróciłam:)

16 komentarzy:

  1. super, świetnie wyglądałaś :)
    Zresztą wszystkie śliczne diablice!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam oglądać relacje ze spotkań! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gabi, bardzo miło mi było gościć Cię w moich skromnych progach. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz mnie odwiedzisz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak masz zapas herbaty Basilur to pewnie:P

      Usuń
  4. Przesympatyczne spotkanie już na sam rzut oka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać że świetne zorganizowane spotkanie, nie dość że fajny motyw przewodni. To jeszcze w dodatku zbiórka na szczytny cel :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie fajne dziwczyny. I te diablice i panny królisie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Było rewelacyjnie! :) Mega miłe sobotnie popołudnie, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak się bawią polskie blogerki:) Pozdrawiam Was dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Była świetna zabawa i już nie mogę się doczekać następnego spotkania :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)