niedziela, 8 marca 2015

Niedziela z Yankee Candle- Cassis

   Wczorajsze spotkanie było rewelacyjne, dziewczynki jesteście najlepsze:)) Same znajome twarze, dużo rozmów i śmiechu, zwłaszcza pod koniec:) Jestem z siebie dumna, bo mimo zmęczenia i wieczornej pory udało mi się zmotywować i zrobić jeszcze Mel B:)) 
    Dzisiaj wstałam szybciutko, żeby poćwiczyć i zapolować na buciki. Tak, mam je, cudowne i wgl, tylko dopiero, kiedy je kupiłam zorientowałam się, że przecież miałam kupić płaskie, a nie obcasy! Ale co tam :P

 Yankee Candle-Cassis 
 
dostępny na stronie Goodies.pl
pozostałe produktu YC dostępne <<tu>>



Moja opinia:

    Asia mnie nastraszyła, że wosk mnie 'zabije' a tu proszę jednak nie. Jest słodki, intensywny, ale nie zabija jednak. Przy długim paleniu najprawdopodobniej wywołałby ból głowy, bo jednak jest on po chwili dość mocny i męczący. Czy jest to typowa borówka? Nie wiem, jakoś inaczej mi się kojarzy. Nie jest on raczej moim ulubionym, ale pachnie całkiem nieźle.

Na dniach pojawi się relacja z wczorajszego spotkania ;*

15 komentarzy:

  1. Własnie już czytałam, że ten zapach dla niektórych jest męczący :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, dlatego się troszkę przeraziłam, bo zamówiłam go, a później dopiero czytałam.

      Usuń
  2. Muszę kiedyś wypróbować :)
    Wszystkiego najlepszego w tym pięknym dniu kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy to zapach dla mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że to czarna porzeczka, a jej nie cierpię, więc wosk mnie odstraszył :P

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie też myślałam, że to porzeczka :) ciekawe. muszę powąchać jakoś przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja wciąż nie wiem po co jest wosk XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby w pokoju ładnie pachniało:P

      Usuń
  7. dzięki za szczerą recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam, ale jakoś nie zachęca mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię woski yc :) Miałam kilka i najbardziej jogurtowy mi się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Borówki pachną pięknie! Te zerwane prosto z krzaczka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)