niedziela, 27 lipca 2014

Joanna- Balsam na suche miejsca 3 w 1 z masłem pomarańczowym

Jak ja dawno u babci nie byłam :)) Mhmm bardzo lubię ten dzień wolnego:)

A dzisiaj mam dla Was recenzję mojej nowej miłości z ostatnich dni... O czym mowa?;>

Balsam na suche miejsca 3 w 1 z masłem pomarańczowym


cena/pojemność: 7zł/10g


Opis producenta:
więcej na stronie firmy <<klik>>

sobota, 26 lipca 2014

Joanna "Oleje świata" kolejne nowości od firmy- olejek arganowy

Cześć :) Mam nadzieję, że nie wszyscy muszą wstawać tak wcześnie, jak ja i że wczorajszy dzień minął Wam dużo przyjemniej. Nie rozwijam tematu, bo brakłoby mi tabletek na uspokojenie:)

Pokażę Wam dzisiaj, czym po raz kolejny obdarowało mnie Laboratorium Kosmetyczne "Joanna"





Cudowna kosmetyczka, która wzbudziła nie tylko mój zachwyt. Jest śliczna, wygodna i mieści dosłownie wszystko, co potrzebne. A w niej? Same nowości- olejek arganowy, balsam 3w1 i zestaw kosmetyków( szampon z odżywką, żel pod prysznic i balsam).

Dzisiejszy post będzie poświęcony temu oto olejkowi:


Olejek do twarzy i ciała z olejkiem arganowym

cena/pojemność: 11zł/100ml

Opis producenta:
Olej arganowy to obecnie jeden z najczęściej wykorzystywanych naturalnych składników. Kompletny hit kosmetologii ma właściwości pielęgnacyjne oraz regeneracyjne.
Więcej informacji <<tu>>

Moja opinia:

   Olejek zapakowany w ładną buteleczkę odkręcaną, ale również zamykaną 'przyciskiem'. Nie ma obaw, że coś woleje się niespodziewanie, co w przypadku olejku nie byłoby raczej przyjemne. Sam olejek jest przezroczysty lub delikatnie żółtawy ma typową oleistą konsystencję i delikatny, łagodny zapach. Już kilka kropel świetnie rozprowadza się po skórze. Nie używałam go do twarzy, bo niestety moja buzia nie lubi się z olejami i nie chciałam jej fundować terapii szokowej. Wypróbowałam go na ciało i bardzo podobało mi się nawilżenie i gładkość, jaką pozostawia. Niestety tu też zauważyłam pewne minusy. Olej utrzymuje się bardzo długo- po 10h pracy nadal dotykając przedmiotów zostawiałam tłuste plamy. Musiałam go więc odstawić, ale przecież nie będzie leżał bezczynnie. Znalazłam mu nowe zastosowania. 
   Po pierwsze po depilacji ciepłym woskiem- sprawdza się super, łagodzi podrażnienia, usuwa resztki wosku i sprawia, że skóra jest delikatniejsza. Po drugie jako kuracja dla stóp. Skoro ma za zadanie regenerować to czemu nie stópki? Po peelingu wsmarowywałam go w stopy, zakładałam skarpetki i tak sobie siedziałam jakiś czas lub zostawiałam na noc. Zauważyłam, że po kilku aplikacjach skóra powoli wraca do formy, jest gładsza i mniej spękana. Od jakiegoś czasu służy mi głównie w tym celu. Mam nadzieję, że uda mi się tym sposobem poprawić wygląd stóp:)


Fakt, że kosmetyki otrzymałam za darmo nie wpłynął na moją opinię 
.

wtorek, 22 lipca 2014

Zestaw Best Herba Studio

Udało mi się zmotywować do pisania:) Sukces po ciężkim, ale przyjemnym dniu. :) Jak ja uwielbiam niektórych ludzi.
Zestaw chciałam kupić już dawno. Skusiły mnie głównie cena i pozytywne opinie na jego temat. Nigdzie nie mogłam go dostać, więc zamówiłam na doz.pl i już drugiego dnia mogłam go odebrać w swojej aptece.

Post podzieliłam na 2 części ze względu na to, że pisząc jeden byłby on prawie tasiemcem, a sama wiem, że takie czyta się ciężko i czasami potrafią zniechęcić. Lepiej pisać krótko, zwięźle i na temat niż czepiać się maleńkich szczegółów.
 
Dzisiaj zacznę od kremu i toniku

cena/pojemność:

krem-10zł/28g
tonik- 9zł/160ml

Opis producenta:
 krem-

tonik-

poniedziałek, 21 lipca 2014

A rozdanie wygrywa...

Dzisiaj tylko post informacyjny. Przykro mi to przyznać, ale każdego wieczora obiecuję sobie- napiszę dzisiaj i po prostu padam ze zmęczenia. Wstaje, wychodzę, wracam, ogarniam mieszkanie, idę spać. I tak codziennie. Mam dziesiątki siniaków, nie słyszę na prawe ucho, topię się w dusznym 36-stopniowym pomieszczeniu... Ale mogłoby być przecież gorzej. Wszystko da się znieść, tylko to cholerne ucho...

A nagroda wędruje do:



Gratuluję, maila już wysłałam :))

czwartek, 17 lipca 2014

środa, 16 lipca 2014

Revilatash wielki powrót...



Wstyd się przyznać, kiedy ta recenzja miała się pojawić… Już dawno wszyscy testowali, ale to nic… Może nawet lepiej, przypomnę Wam nieco o magii przedłużania rzęs.

Mowa tu o


Revitalash


cena/pojemność: 240zł/3.5ml



Opis producenta:

Informacje znjadziecie <<tu>>


 Moja opinia:

   Zapakowany był w granatowy kartonik z zewnątrz owinięty folią i wstążką-piękne. Samo opakowanie jest srebrne podobne do korektorów w płynie. Wewnątrz mamy pędzelek, którym nabiera się bezbarwny płyn.    
   Używałam go przez ok 3 miesiące codziennie wieczorem. Nakładałam cienką warstwę tuż przy linii rzęs. Nie miałam żadnych problemów z aplikacją, nigdy nie nabrało się za dużo, nie wpłynęło do oka, nie szczypało. Już po miesiącu zauważyłam, że coś się dzieje. Rzęsy stawały się grubsze, ciemniejsze i dłuższe, a po wytuszowaniu sięgały do łuku brwiowego, dlatego musiałam nieco ograniczyć użycie tuszu. Były cudowne. Niestety opakowanie dobiegło końca i na razie nie zapowiada się, żeby ktoś chciał mi podarować kolejne.
   Od zakończenia kuracji Revilatash minęło grubo ponad 5 miesięcy. Zauważyłam, że z czasem rzęsy powracają do poprzedniego wyglądu. Nie są może marne i cienkie, ale nie ma już tego efektu. A szkoda…
   Nie obraziłabym się, gdyby ktoś sprezentował mi kolejne opakowanie :)

 

Tak, wiem, że znacie ten produkt, więc nie pytam nawet o wrażenia :)

sobota, 12 lipca 2014

makijażowy ulubieniec od Eveline


Tusz, którego namiętnie używałam przez prawie pół roku- nie do zdarcia.  

 
Eveline Mega Size Lashes 





cena/pojemność: 18zł/10ml

Opis producenta: 


Rewolucyjna maskara zapewnia natychmiastowy efekt maksymalnie wydłużonych i zagęszczonych rzęs. Innowacyjna formuła tuszu Beauty & Care sprawia, że rzęsy stają się długie, gęste i wyraziste. Wyprofilowana, silikonowa szczoteczka Double Brush równomiernie rozprowadza tusz na rzęsach, nie pozostawiając grudek. Mikrowłoski silikonowe dokładnie rozdzielają rzęsy oraz maksymalnie wydłużają i pogrubiają każdą z nich, od nasady aż po same końce. Formuła bogata w pigmenty mineralne, naturalny wosk carnauba oraz kompleks witamin (A, E i F) doskonale wzmacnia, odżywia i kondycjonuje rzęsy. Zapobiega wypadaniu i łamaniu rzęs, pobudzając je do wzrostu. Dzięki zawartości D - pantenolu tusz jest wyjątkowo delikatny dla oczu i nie powoduje podrażnień.
 

Moja opinia:

 Bardzo ładne opakowanie, stylowe, od razu przypadło mi do gustu. Wewnątrz szczoteczka, która początkowo sprawiała mi problemy. Do tej pory byłam zwolenniczką tradycyjnych i tych silikonowych, ale dałam jej szansę i nie żałuję. Po kilku nieudanych próbach, które kończyły się odbiciami zarówno na górnej, jak i dolnej powiece, zapanowałam nad nią i byłam wręcz zachwycona. Cudownie wydłużała i podkręcała rzęsy. Tusz nie osypywał się i wytrzymywał dobre kilka godzin bez poprawek. Nie sklejał rzęs, a przy demakijażu usuwał się bez problemu i nie tworzył „pandy”. Polubiłam się z nim bardzo i z pewnością wrócę do niej, jak tylko wykończę kolejne dwie, i o ile nie przybędzie mi nowości.



Zdjęcia nie powalają, ale rzeczywisty efekt jest super:)

czwartek, 10 lipca 2014

Eveline korektor kryjąco-rozświetlający 8w1

Kiedy czytacie tego posta ja (mam nadzieję) siedzę w pracy. Już wystarczy deszczu. Serio, wolę siedzieć do wieczora na tyłku niż wychodzić po kilku godzinach i nie mieć co ze sobą zrobić. Znalazłam w Galerii miejsce, gdzie internet łapie nieco lepiej, chociaż ławka nadal pozostaje niewygodna....


  Co dzisiaj? Post o korektorze, który dostałam jakiś czas temu, i który z braku innego zastąpił Bell. Czy dorównał mu? A może stał się faworytem?



Eveline korektor kryjąco-rozświetlający 8w1
 
cena/pojemność: 14zł/7ml


Opis producenta:
Innowacyjny korektor 8 w 1 doskonale maskuje i pokrywa wszystkie niedoskonałości skóry wokół oczu. Odżywcza formuła bogata w kwas hialuronowy i roślinne komórki macierzyste - PhytoCellTec intensywnie wygładza, długotrwale nawilża oraz chroni naskórek przed wysuszeniem. Ujędrnia i napina delikatną skórę wokół oczu. Koryguje wszystkie rodzaje zmarszczek, drobne linie mimiczne oraz nierówności. Mineralne pigmenty rozświetlające skutecznie maskują oznaki zmęczenia, rozjaśniają cienie pod oczami, niwelując skutki stresu. Natychmiast po zastosowaniu skóra wokół oczu staje się aksamitnie gładka i promienna.
Zadania korektora:
- redukuje cienie,
- pokrywa niedoskonałości,
- nawilża 24h,
- wygładza,
- ujędrnia,
- napina,
- regeneruje,
- odżywia.

 Moja opinia:

  




   Już miałam pisać, że zdjęcie kartonika, w które był zapakowany zaginęło gdzieś, a tu nagle- jest. Co na nim? -niezbędne informacje. Sam korektor nieco przypomina poprzednika- płynny z aplikatorem. Konsystencja jest lekka, ale przy nałożeniu nieznacznie zwiększonej ilości kosmetyku pod oczami pięknie uwydatniają się zmarszczki. Sam kosmetyk nałożony punktowo i delikatnie wklepany pod oczy kryje zasinienia, ale efekt nie powala. Stosowany na twarzy do zakrywania niedoskonałości sprawdza się nieco lepiej, jednak nie zachwyca mnie. Utrzymuje się dosyć długo i nie znika ze skóry, ale krycie jest średnie. Głównie na tym mi zależało.
   Produkt stosuję już ok pół roku, ale nie kupiłabym go ponownie, raczej stawiałabym na nowości. Na szczęście kiedyś w Biedronce dorwałam jeszcze mojego ulubieńca. Teraz żałuję, że nie kupiłam dwóch opakowań.. No trudno.

 
Pozdrawiam, Gabi K:)

środa, 9 lipca 2014

Upominki ze spotkania bloggerek

Dzisiaj to, czego pewnie jesteście bardzo ciekawe- prezenty.
Przyznam szczerze, że jestem pod wrażeniem- Kasiu jeszcze raz gratuluję, że udało Ci się nawiązać taki kontakt ze sponsorami.

No to po kolei:

  1. zaproszenia na zabiegi od firm Mary Kay, Douglas, Ziaja
  2. kubek „Teraz Rzeszów”
  3. Always
  4. Femi
  5. Forte Sweden
  6. Gentle day
  7. Proastiq
  8. Allepaznokcie
  9. Cosmeticservice
  10. Ziaja
  11. Mary Kay
  12. Pilomax
  13. Coloris
 
















poniedziałek, 7 lipca 2014

Relacja z letniego spotkania bloggerek



Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w Letnim spotkaniu podkarpackich bloggerek. Odbyło się ono w restauracji „Konfitura”, którą niewiele z nas kojarzyło. Ja sama przechodziłam obok niej przez ostatnie 2 tyg niemal codziennie i nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Ale zacznijmy od początku…
Kilka tygodni temu dostałam wiadomość od Kasi, która zaproponowała mi udział w spotkaniu. Oczywiście od razu się zgodziłam, mając nadzieję, że uda mi się jakoś załatwić wolny dzień. Na szczęście wszystko poszło po mojej myśli i ok godz. 12.40 z uśmiechem na ustach jechałam z organizatorką przygotowywać się na spotkanie. Wstąpiłyśmy do Galerii po Mariolę, a pod „Konfiturą” czekała na nas kolejna Mariola. Rozpakowałyśmy ‘zapas’ samochodu… ale o tym później. 
Pierwsze wrażenie z restauracji? Wowww jak klimatycznie, jasno i przyjemnie. Od razu mi się spodobało, obsługa też bardzo miła J Powoli przychodziły kolejne uczestniczki. Siedziałyśmy, rozmawiałyśmy i przeglądałyśmy menu. Najpierw napoje na ochłodę w ten upalny dzień, a później jedzonkoJ Kasia poleciła pierożki ze szpinakiem, więc bez namysłu zamówiłyśmy. Niestety zdjęć brak, ale uwierzcie na słowo-w pyszne.
W tym czasie przybyła do nas pani Regina- przedstawicielka firmy Ziaja. Opowiedziała nam co nieco o firmie, którą każda z nas zna niemalże na wylot. Podzieliła się z nami nowościami firmowymi i opowiedziała o analizie kolorystycznej. Nie przyszła do nas z pustymi rękami- obdarowała nas zestawami nowości Ziaja i zaproszeniami na zabieg pielęgnacyjny twarzy wraz z diagnostyką skóry. Rewelacja!
Kolejni goście to panowie z firmy Proastiq. Brzmi obco? Owszem, bo firma działa od marca, a ich kosmetyki nie są jeszcze znane. Dla mnie osobiści wielkim szokiem był fakt, że pomysł na firmę i kosmetyki zrodził się na ćwiczeniach w laboratorium. No bo nie ukrywajmy, kto będąc na studiach i zajęciach myśli o tym, że akurat ta substancja będzie kluczem w rozwoju mojej kariery?! Podziwiam. Mogłabym napisać jeszcze kilka zdań o firmie, ale mam nadzieję, że tak oto zachęcę Was do przeglądnięcia ich oferty. … I tu również niespodzianka- kremy od firmy. Będziemy jednymi z pierwszych, które na własnej skórze przetestują te cuda. Już nie mogę się doczekać.
I nagle pojawia się Ola… Siedzi sobie cicho między nami i okazuje się być kolejnym gościem. I to nie byle jakim- bo ‘głową’ szkoły „maquillage art.” Opowiedziała nam o zajęciach, przedmiotach i analizie kolorystycznej oraz zachęciła do udziału w warsztatach.
Po naszym ostatnim gościu przyszedł czas na prezenty… Ile ich było, nie mogłam się nadziwić, że w takim krótkim czasie Kasia zorganizowała tylu sponsorów. Dodajmy do tego, że jest początkującą bloggerką. Wielkie brawa!
Zachwycałyśmy się upominkami, a czas leciał. Nawet nie wiedziałam, kiedy… Powoli każda odchodziła w swoją stronę, ale nie obeszło się bez zbiorowej fotografii.

Dziękuję Kasi za zorganizowanie wspaniałego spotkania(myślę, że pozostaniemy w kontakcie) i dziewczynom za obecność. Bawiłam się świetnie i chętnie powtórzyłabym ten dzień.









O tym, co dostałyśmy w kolejnym poście. Nie chcę Was zamęczać, bo wiem, że wiele z Was nawet nie miało siły czytać tylu zdań. :)