piątek, 7 listopada 2014

Bielenda normalizująco-matujący krem

Bardzo niefajnie, że pospałam aż 40 minut, uwielbiam, kiedy ludzie w nocy się drą. Jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że mój budzik zacznie dzwonić za 2h i przypomni mi o tym, że miałam przecież zacząć ogarniać dermatologię. Pocieszający jest jedynie fakt, że na korytarzu słychać kroki, co jakiś czas. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze oprócz mnie nie śpi :) Ale przecież nie zmarnuję czasu- posiedzę z maseczką na twarzy i napiszę posta- to zupełnie normalne. 

   Dzisiejszy post dotyczy, kremu, którego już od dawna nie mam i z całą pewnością więcej u mnie nie zagości. O czym mowa?

 Bielenda Professional- krem normalizująco-matujący

cena/pojemność: ok 30zł/50ml

 
Opis producenta:
: "Profesjonalny krem przeznaczony do skóry mieszanej, tłustej z tendencją do błyszczenia się. Zapewnia kompleksowe działanie: idealnie matuje skórę w ciągu całego dnia, intensywnie nawilża, zapobiega powstawaniu wyprysków, pochłania nadmiar sebum, ściąga rozszerzone pory. Efekt to matowa, gładka, dobrze nawilżona skóra, pryszcze zredukowane, pory skóry mniej widoczne. Krem zawiera naturalny filtr UV. Stanowi uzupełnienie pielęgnacji profesjonalnej w gabinetach kosmetycznych. Kuracja domowa ma na celu przedłużenie efektów zabiegu.
SKUTECZNE SKŁADNIKI AKTYWNE:
Niacinamide PC (witamina B3) pochłania nadmiar sebum i reguluje jego wydzielanie, wzmacnia skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Wyrównuje niedoskonałości skóry. Wykazuje właściwości matujące.
Boswella Serrata wykazuje niezwykłe właściwości antybakteryjne, kojące i łagodzące podrażnienia. Blokuje 5-lipooksygenezę, kluczowy enzym wywołujący reakcje zapalne.
Kwas salicylowy wykazuje działania delikatnie złuszczające na naskórek, działa bakteriostatycznie.
Zielona herbata działa regenerująco i tonizująco na skórę, ściąga rozszerzone pory. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami. Pobudza procesy odnowy komórek." 
Moja opinia:
 
        Kremu używałam już jakiś czas temu. Początkowo stosowałam na dzień, ale nie sprawdził się, więc używałam na noc- i tutaj również się zawiodłam.
   Zacznijmy od początku. Opakowany w kartonik szklany pojemniczek z beżowym mazidłem. Sam krem dość gęsty i już w dotyku tłusty. Łatwo się rozsmarowywał, ale bardzo długo wchłaniał, co też przyczyniało się do częstego ważenia, rolowania i ciemnienia podkładu. 
Ok na dzień się nie nadaje, to może na noc? Zaczęłam go używać, ale niestety i tu moja skóra źle reagowała. Znowu pojawiło się błyszczenie, niespodzianki i pogorszenie stanu skóry. Nie wiem, CO wywołało ten efekt, bo skład kremu zachęca do zakupu, a do firmy Bielenda mam zaufanie. Mimo to produkt okazał się bublem. 
  Już miał skończyć jako krem do ciała, ale akurat mam potrzebowała czegoś do twarzy, więc dałam jej 'na próbę' i jak się później okazało jej się spodobał- dobrze nawilżał skórę, a tego potrzebowała.
Miałyście? Co myślicie?

Wracam do czytania Waszych postów i z niecierpliwością oczekuję na dermatologię <3 Nie chciałabym krakać, ale mam dziwnie wrażenie, że dzisiaj będzie błyskoteka ^^

4 komentarze:

  1. Nie znam tego kremu i pewno go nie zakupie

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że jednak po części bubelek :) Nie używam kosmetyków Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że się nie sprawdził. Z Bielendy najlepsze są algi ;-)

    Dodaję do obserwowanych :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)